Ratownictwo i pierwsza pomoc

I tak jestem ratownikiem

Przyznacie, że zawód ratownika medycznego nie należy do najłatwiejszych. Na ratownika czyha bardzo wiele niebezpieczeństw, czego dowodem jest jeden ze świeżo upieczonych ratowników. Hubert Nieradkiewicz to ratowniki medyczny, który jest pasjonatem tego zawodu. Dziś chcę opisać wam jego historię i zachęcić do pomocy.

Pytanie: Co znajdziesz w tym artykule?

  • Historię Huberta od momentu wypadku.
  • Kto już mu pomaga?
  • Dlaczego warto mu pomóc?
  • Czy będzie chodził?
  • Zachowanie pracodawcy po wypadku.
  • Zachowanie kolegi z załogi.
  • Jak można pomóc Hubertowi?
  • Jaka pomoc jest potrzebna dziś i jutro?

Kilka dni temu zauważyłem na Facebooku wpis związany z ratownikiem medycznym, który uległ wypadkowi i potrzebuje pomocy. Pomyślicie, że nic w tym wyjątkowego, gdyż na polskich drogach corocznie ginie kilka tysięcy osób a kilkadziesiąt zostaje rannych. Wiele osób, w tym Hubert otrzymują od losu niepełnosprawność.

W pełni zgadzam się z twierdzeniem, że takich historii jest wiele, ale postanowiłem przeczytać dokładnie, to co napisał Hubert na swoim blogu itakjestemratownikiem.pl. Po zaznajomieniu się z historią, jaką napisał, zauważyłem w tym człowieku niezwykłą pasję do życia i co równie istotne do zawodu, jakim jest ratownik medyczny.

Hubert tak mnie zauroczył swoim tekstem że postanowiłem dołożyć swoją cegiełkę w pomoc dla niego i poinformować wszystkich moich czytelników o jego historii. Uważam, że jest to człowiek, który zrobi w życiu jeszcze wiele dobrego dla innych i należy mu pomóc z całych sił.

Moja rozmowa z Hubertem

W minioną sobotę postanowiłem zadzwonić do Huberta, poznać go i poinformować o moich zamiarach. Niemal natychmiast przeszliśmy na TY. W rozmowie z Hubertem chciałem uzyskać informacje o jego aktualnym stanie zdrowia, o tym, jak dokładnie potoczyły się zdarzenia po wyjściu ze szpitala, na czyją pomoc może aktualnie liczyć i uzyskać jego pozwolenie na opisanie jego historii.

Hubert zaufał mi i opowiedział w szczegółach o swojej sytuacji. Niektóre informacje Huberta wprawiły mnie w osłupienie, ale o tym niżej.

Dodatkowym powodem mojego kontaktu z nim była upewnienie się w twierdzeniu, że jest faktycznie pasjonatem. Ponieważ co innego jest przeczytać a co innego wysłuchać osoby. Rozmowa z Hubertem utwierdziła mnie w przekonaniu, że chłopak ma olbrzymią chęć do życia i pomagania innym. Ratownictwo to jego pasja.

Ratownik przed wypadkiem

Ratownik po wypadku

Aktualna sytuacja ratownika

Aktualnie Hubert nie może chodzić, a lekarze nie potrafią postawić jednoznacznej diagnozy i powiedzieć mu czy będzie chodził, czy też nie. Jeszcze w tym roku przejdzie dodatkowe badania, po których będzie można stwierdzić, czy uszkodzenie kręgosłupa jest na tyle poważne, że uniemożliwi mu chodzenie.

Bez znaczenia na przyszłą sytuację Huberta, potrzebuje on 3 rzeczy:

  • Wsparcia rodziny i przyjaciół,
  • Pieniędzy na dostosowanie domu do jego stanu zdrowia,
  • Pieniędzy na długą rehabilitację.

O ile pierwszego punktu nie muszę tłumaczyć, ponieważ to już posiada, to punkt 2 i 3 są nie mniej ważne. Hubertowi jest aktualnie potrzebne około 200 000 zł, z czego 50 000 zł na dostosowanie domu i 150 000 na rehabilitacje.

Pracodawca ratownika medycznego

Najbardziej zszokowała mnie postawa pracodawcy Huberta. Jak twierdzi on na swoim blogu:

Dni mijają…

Mój pracodawca nie zajrzał i nie zadzwonił do mnie. Nie zauważył mojej nieobecności. Nie zapytał, jak się czuję, jakie są rokowania. Wiem od Mamy, że był w tym szpitalu i nawet nie zajrzał. Trochę to smutne.

Moja opinia w tej kwestii jest taka. Pracodawca Huberta Nieradkiewicza, nie inretersując się jego sytuacją po wypadku w pracy (trudno, żeby nie wiedział, że uległ wypadkowi, w trakcie wykonywanej dla niego pracy), zachował się niemoralnie.

Być może moje standardy moralne są zbyt wymagające, ale wydaje mi się, że w takim przypadku pracodawca lub jego przedstawiciel powinien jak najszybciej pojawić się w szpitalu u swojego pracownika. Jeśli pojawi się ciągu 2-3 dni, to też nic złego. Przypomnę, że pracownik uległ wypadkowi, czego skutkiem jest niepełnosprawność, a jego pracodawca nie raczył zajrzeć do niego i zapytać jak się czuje. Co wy o tym myślicie?

Firma, w jakiej Hubert pracował to Festina Lente z Kielc (festina lente łac. śpiesz się powoli). 

Dodatkowo jak twierdzi Hubert nie wypłacono mu ostatniego wynagrodzenia (łącznie z czasem przebywania na zwolnieniu lekarskim).

Jakie jest wasze zdanie w tej kwestii?

Kierowca i jego zachowanie

Jak wynika z relacji Huberta przyczyną wypadku było zaśnięcie za kierownicą jego kolegi Piotra. Nie to jest jednak tematem tego artykułu, ale myślę, że warto wspomnieć o podejściu kolegi z pracy.

Kolejny cytat ze strony Huberta:

A kolega Piotr? Nawet nie przyjechał, nie zapytał jak się mam, nie posiedział koło mnie.

W tym przypadku i w odróżnieniu od pracodawcy kolega z pracy kontaktował się z Hubertem i zapytał jak się czuje. Co prawda mógłby przyjść i odwiedzić kolegę z pracy, ale ten aspekt pomińmy.

Pomoc w środowisku ratowniczym

Hubert może z pewnością liczyć na swoją rodzinę, ale duże wsparcie powinien mieć ze strony pozostałych ratowników medycznych i z tego, co można zauważyć ta pomoc przychodzi m.in. w postaci wpłacanych pieniędzy na konto Huberta w serwisie zrzutka.pl.

Aktualny stan zrzutki

Moim zdaniem ratownicy medyczni są grupą osób dobrze zorganizowanych, a przede wszystkim rozumiejących potrzeby Huberta. Wiedzą oni, dlaczego Hubert potrzebuje tak dużej pomocy. Wydaje mi się, że właśnie ratownicy medyczny zauważają tę potrzebę i pomagają koledze.

Zadaniem tego artykułu jest też uwiarygodnienie sytuacji Huberta, ponieważ na co dzień spotykamy się z sytuacjami wyłudzeń pieniędzy, przez ludzi podszywających się pod osoby np. niepełnosprawne lub potrzebujące pilnej pomocy medycznej.

Czy sytuacja Huberta jest realna? Tak i mamy na to kilka dowodów.

Po pierwsze wyszukałem potwierdzenie, że sytuacja, jaką Hubert opisuje faktycznie się wydarzyła. Wypadek jest opisywany w poniższych informacjach prasowych.

Po drugie wiarygodność Huberta potwierdzają dwie fundacje:

Pierwsza z nich fundacja Avalon – Strona Huberta Nieradkiewicza 

Druga to Fundacja Aktywnej Rehabilitacji

Jak pomóc Hubertowi?

W bardzo prosty sposób. Wystarczy dokonać wpłaty na jego konto w serwisie zrzutka.pl.

Hubert posiada również konto na Facebooku

Z mojej strony bardzo zachęcam do wsparcia Huberta. Co prawda jest to pierwszy artykuł o Hubercie, ale nie ostatni… jeśli Hubert pozwoli, to będę regularnie przedstawiał jego historię.

Dodatkowo namawiam gorąco Huberta do stworzenia bloga, w którym systematycznie opisywał będzie swoją historię. Pomoże to w walce z niepełnosprawnością innym osobom w podobnej sytuacji co Hubert.

Poprzedni artykuł Następny Artykuł

Posty, które mogą Cię zainteresować

Brak komentarzy

Zostaw komentarz